No to mamy już Nowy Rok – rok 2011. Niby jest to dzień jak co dzień, ale dla wielu osób (w tym także dla mnie) resetują się pewne liczniki. Zapominamy o tym co było w minionym roku, wyznaczamy sobie nowe cele i postanawiamy je realizować. Chyba dla większości tak to właśnie wygląda – i bardzo dobrze. Oczywiście pod warunkiem, że już od samego początku solidnie weźmiemy się do pracy.
Mnie czeka w tym roku bardzo, bardzo dużo pracy. Wyznaczyłem sobie sporo celów, które wymagają ogromnej determinacji, skupienia i pracowitości. Przede wszystkim chcę rozwinąć bardzo mocno swój biznes MLM w którym ze sporymi sukcesami działam od września. Zapewne niedługo przedstawię propozycję współpracy dla każdego, kto będzie miał ochotę działać i zdobywać szczyty razem ze mną.
Kolejne wyzwanie, które mnie czeka, to redagowanie darmowych kursów internetowych, ich promocja, a tym samym rozbudowywanie list mailingowych i utrzymywanie ciepłych relacji ze swoimi Czytelnikami. Przy obecnym doświadczeniu w marketingu internetowym oraz wiedzy jaką zdobywałem przez minione lata, postawiłem sobie cel bardzo konkretny. Miesięcznie będę wypuszczał 2 kursy internetowe z których będziesz mógł wyciągnąć bardzo cenną wiedzę. Ile osób będzie się zapisywało na poszczególne kursy? Ustaliłem sobie wstępnie, że będzie to około 300 osób w skali miesiąca, czyli średnio 10 osób dziennie.
Dzięki temu na pierwszy kurs – który już w poniedziałek ujrzy światło dzienne – do końca roku powinno zapisać się około 3600 osób. Na kolejny kurs, który powstanie za około 2 tygodnie zapisze się mniej więcej 3450 osób przy tym założeniu. I tak dalej. Jeżeli ten plan zostanie spełniony (a zostanie na pewno), to pod koniec roku będę miał bazę kilkudziesięciu tysięcy zadowolonych Czytelników. Wielu z nich chcę pomóc osiągnąć ich prywatne, indywidualne cele życiowe. Mam nadzieję, że dadzą mi na to szansę.
Kolejny mój ambitny cel, to zakup domu w Tajlandii. Mam już upatrzonych kilka lokalizacji, rozeznałem się w cenach, warunkach itd. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym, co fantastycznego może mnie tam spotkać i – mówiąc szczerze – nie mogę się już doczekać. Z jednej strony taki dom wydawać by się mógł bardzo kosztowną sprawą. Z drugiej natomiast, gdy porównuję ceny do kawalerek w stolicy Polski, w niezbyt ciekawych i wyszukanych lokalizacjach, to czuję się zażenowany stawkami jakie u nas są. Coś jednak jest w powiedzeniu, że Polska to państwo środka – ceny zachodnie, a płace wschodnie. Smutne…
Następna sprawa wiążę się z moją edukacją. Jakby nie patrzeć to także cel na ten rok. Ponieważ jestem już na piątym roku, to czas bardzo intensywnie pomyśleć nad zdobyciem wyższego wykształcenia. Najprawdopodobniej w październiku będę bronił swojej pracy magisterskiej (w lipcu się nie wyrobię ze względu na to, że sesja letnia wypada mi dość późno w tym roku), w której poruszam tematy związane z komunikacją – głównie tą internetową. Trzymaj zatem za mnie kciuki.
Następny cel, który bardziej nazwałbym jednak postanowieniem, to powrót do regularnego pisania na blogu. Bowiem moje przeszło roczne zaniedbanie tego tematu, to powód do wstydu i hańby – tak zdecydowanie nie powinno się wydarzyć. Jest to ewidentnie moje zaniedbanie wynikające w pewnym sensie z lenistwa w 2010 roku. Ale tylko w pewnym, bo sporo się nauczyłem w minionym roku i teraz mam solidną bazę wiedzy, którą mogę szybko przekształcić w wymierne korzyści.
Wszystkim Czytelnikom, którzy zaglądają na mojego bloga życzę pomyślności, zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń – jakie by one nie były – w 2011 roku. Aby ten rok był jeszcze lepszy od poprzedniego. A każdy kolejny wnosił coraz więcej i więcej. Najlepiej zacznij już teraz podążać ścieżką, abyś do końca roku uporał się ze wszystkimi celami, które sobie wytyczyłeś. I abyś w grudniu 2011 nie miał najmniejszych podstaw do powiedzenia, że coś poszło nie tak. I byś z uśmiechem na ustach witał następny rok pełen zaciekawienia, co jeszcze wyjątkowego może Cię spotkać.
Wszystkiego dobrego!
Adam Hycnar






